Pierwszy raz pojechałam w Beskid Sądecki z rowerem w 2019 roku, przekonana, że zastanę tam coś w rodzaju Glacensis – sieć oznakowanych singletracków, mapę, system pętli. Zastałam coś innego: kilka bardzo dobrych bike parków, sporo świetnych naturalnych szlaków i zero spinającej to całości. Po sześciu sezonach jeżdżenia po Małopolsce uważam, że to nie wada, tylko rzecz, o której trzeba wiedzieć przed wyjazdem.
Bo w Małopolsce nie ma jednej sieci singletracków. Nie istnieje odpowiednik sudeckiego Glacensis z jednym oznakowaniem i wspólną mapą. Są za to pojedyncze ośrodki – każdy z własnym wyciągiem, cennikiem i charakterem – plus setki kilometrów naturalnych szlaków, na których poradzisz sobie z mapą w telefonie. Poniżej rozkładam, gdzie jechać i po co.
Bike Park Kasina – najmocniejszy adres w regionie
Kasina Wielka pod Mszaną Dolną to miejsce, do którego wracam najczęściej. Cztery trasy zjazdowe, łącznie około 11 kilometrów, i kanapa, która wywozi na górę razem z rowerem w jakieś pięć minut. Ta ostatnia rzecz robi różnicę: w ciągu dnia da się zrobić kilkanaście zjazdów, czego na własnych nogach nie osiągniesz.
- Blue Cooler (niebieska) – trasa flow z bandami i tabletopami, najłagodniejsza z całej czwórki. Największe przewyższenie zjazdu w parku, blisko 290 metrów. Tu wysyłam każdego, kto pierwszy raz staje na starcie bike parku.
- Anakonda (czerwona) – druga trasa flow, ale szybsza, z tabletopami mierzącymi po sześć do ośmiu metrów. Wymaga opanowanego wyjścia z bandy i czytania trasy z wyprzedzeniem.
- DH Cup (czarna) – trasa zawodów downhillowych: szybka, z dropami i gapami. Jedziesz ją, jeśli wiesz, że umiesz, a nie żeby sprawdzić, czy umiesz.
Na miejscu jest wypożyczalnia, serwis i restauracja. Kask full face i ochraniacze to na czarnej trasie standard, nie fanaberia.
Słotwiny Arena w Krynicy – łagodniejszy wstęp
Bike park na terenie stacji narciarskiej Słotwiny Arena działa od wiosny do jesieni i ma cztery jednokierunkowe trasy o łącznej długości około 10 kilometrów: jedną zieloną, dwie niebieskie i jedną czerwoną. Rozkład trudności jest wyraźnie łagodniejszy niż w Kasinie, więc jeśli jedziesz z kimś, kto dopiero zaczyna, to lepszy pierwszy przystanek.
Na górę wjeżdża się sześcioosobową koleją z uchwytami na rowery – obsługa pomaga wpiąć sprzęt. Wszystkie trasy zaczynają się przy drewnianej wieży widokowej, co ułatwia orientację. Pod dolną stacją jest parking i myjka do rowerów, a na miejscu wypożyczalnia i szkółka jazdy. Ta ostatnia jest sensowną opcją, jeśli chcesz przestać hamować w zakręcie zamiast przed nim.
Krynica poza bike parkiem – 125 km oznakowanych tras
Sama Krynica-Zdrój ma coś, o czym mało kto wie spoza regionu: osiem oznakowanych tras rowerowych o łącznej długości około 125 kilometrów, nazwanych od krynickich źródeł mineralnych. Wszystkie startują z centrum, w okolicy informacji turystycznej na deptaku, i są oznaczone kolorami z logo rowerzysty. Siecią opiekuje się Krynicka Organizacja Turystyczna.
To nie są singletracki w rozumieniu dedykowanych ścieżek zjazdowych – większość prowadzi drogami leśnymi i szutrowymi, z fragmentami wąskich ścieżek. Za to dają dokładnie to, czego bike park nie da: całodniowe pętle z widokami, bez karnetu i bez kolejki do wyciągu. Ślady GPX pobierzesz przed wyjazdem i wgrasz do licznika albo telefonu.
Beskid Wyspowy i Sądecki na dziko
Poza ośrodkami zostaje to, co lubię najbardziej – naturalne szlaki bez bramek i karnetów. Trzy miejsca, które wracają u mnie co sezon:
- Mogielica (Beskid Wyspowy) – pętla wokół najwyższego szczytu pasma, do zrobienia w jakieś cztery godziny. Startuje się z bezpłatnego parkingu w Zalesiu-Wyrębiskach. Kilka podjazdów po mniej więcej kilometrze i kilka zjazdów, na których przyda się technika, a nie tylko kondycja.
- Wierchomla – dolina z bacówką i szlakami wokół Kotylniczego Wierchu. Mało ludzi, spokojne podjazdy, dobre na dzień z lżejszą nogą.
- Przehyba i pasmo Radziejowej – zjazd żółtym szlakiem z Przehyby to naturalna, wąska ścieżka i jeden z ładniejszych zjazdów, jakie w Beskidzie Sądeckim jeździłam.
Na wszystkich trzech obowiązuje zasada, o której łatwo zapomnieć po sezonie w bike parku: to szlaki dzielone z pieszymi. Zwalniasz, dzwonisz, dziękujesz.
Co się buduje – warto obserwować
Małopolska nadrabia infrastrukturę szybciej niż jakikolwiek inny region poza Sudetami. W różnych stadiach gotowości są Rabka Trails, Babia Góra Trails w Zawoi, Koninki Gravity Park, Palenica w Szczawnicy, Bike Park Marcinka w Tarnowie i budowane Myślenice Singletracks. Zanim wsiądziesz w samochód, sprawdź aktualny status na stronie ośrodka – przy tego typu obiektach terminy otwarcia potrafią się przesuwać o sezon.
Jeśli interesuje cię, jak w ogóle powstają legalne trasy w polskich lasach i dlaczego trwa to latami, opisałam to w tekście o budowaniu singletracków i przepisach.
Logistyka – co wiedzieć przed wyjazdem
- Kiedy jechać – maj i czerwiec (sucho, długie dni), wrzesień (kolory, mniej ludzi). Lipiec i sierpień bywają gorące i tłoczne, październik potrafi być rozmokły.
- Sprzęt – na naturalne szlaki wystarczy hardtail albo trail z pełnym zawieszeniem. Do bike parków, zwłaszcza na czarne trasy, potrzebujesz enduro i pełnej ochrony.
- Nawigacja – mapy offline w telefonie to nie gadżet. W dolinach Beskidu Sądeckiego zasięg potrafi zniknąć na dobre kilkanaście minut jazdy.
- Zestaw awaryjny – dętka, łatki, multitool, pompka i spinka łańcucha. Między Wierchomlą a Krynicą nie ma serwisu rowerowego po drodze.
- Karnety – w bike parkach kupujesz karnet na wyciąg, ceny sprawdzaj na stronach ośrodków przed wyjazdem, bo zmieniają się z sezonu na sezon. Oznakowane trasy Krynicy i szlaki naturalne są bezpłatne.
Czy w Małopolsce jest sieć singletracków podobna do Glacensis?
Nie. W Sudetach Singletrack Glacensis spina ponad 200 kilometrów tras w jednym systemie oznakowania. W Małopolsce takiej sieci nie ma – są osobne bike parki (Kasina, Słotwiny Arena, Koninki, Palenica), z osobnymi karnetami i mapami, plus oznakowane trasy rowerowe Krynicy i naturalne szlaki. Planowanie wyjazdu wygląda tu inaczej: wybierasz konkretny ośrodek albo rejon, nie przejeżdżasz sieci.
Bike Park Kasina czy Słotwiny Arena – co wybrać na pierwszy raz?
Słotwiny Arena. Ma cztery trasy o łącznej długości około 10 km z rozkładem trudności od zielonej przez dwie niebieskie po czerwoną, więc jest gdzie się rozpędzać stopniowo. Na miejscu działa szkółka jazdy i wypożyczalnia. Kasina jest mocniejsza – jej czerwona Anakonda ma tabletopy po 6-8 metrów, a czarna DH Cup to trasa zawodów downhillowych. Na Kasinę jedź, gdy masz już opanowane zakręty z bandą.
Czy trzeba płacić za jazdę po trasach w Beskidach?
W bike parkach płacisz za karnet na wyciąg – stawki różnią się między ośrodkami i sezonami, sprawdzaj je bezpośrednio na stronie danego obiektu. Oznakowane trasy rowerowe Krynicy-Zdroju oraz szlaki naturalne w Beskidzie Sądeckim i Wyspowym są bezpłatne. Na terenach parków narodowych obowiązują osobne zasady wjazdu rowerem, więc przed wyjazdem sprawdź, czy trasa nie wchodzi w ich granice.
Gdzie nocować podczas weekendu MTB w Beskidzie Sądeckim?
Krynica-Zdrój ma najszerszy wybór noclegów i leży blisko Słotwin. Mszana Dolna i okolice to naturalna baza pod Bike Park Kasina. W Wierchomli i mniejszych wsiach znajdziesz kwatery i agroturystyki, zwykle taniej i spokojniej. Przy rezerwacji pytaj wprost o dwie rzeczy: miejsce na rower pod dachem i możliwość umycia sprzętu. Nie każdy obiekt jest na to przygotowany, a po dniu w błocie ma to znaczenie.



