Trening kolarski dla amatora: jak się rozwijać

· · 14 min czytania
Kolarz amator na rowerze szosowym podczas treningu o zachodzie słońca nad morzem

Pierwsze pięć lat na MTB nie wiedziałam, czym jest „strefa 2″. Jeździłam non-stop na 80–90 procentach maksymalnego tętna, bo myślałam, że trening musi boleć. Wracałam z weekendu wyczerpana, w poniedziałek nie mogłam wybić się na schody, w czwartek znowu dawałam sobie w kość. I zastanawiałam się, dlaczego mój czas na lokalnej pętli stoi w miejscu drugi sezon z rzędu. Po jednym sezonie chronicznego zmęczenia zrozumiałam, że bez planu się nie da.

Po dziewiętnastu latach na rowerze próbowałam wszystkiego: zero planu, plany ściągnięte z internetu, trener osobisty (drogi, ale wreszcie nauczył mnie, czym jest polaryzacja), Zwift Academy, dziesiątki treningów na trenażerze. Ten przewodnik to destylacja tego, czego sama bym potrzebowała w piątym sezonie. Kiedy serio chciałam zacząć się rozwijać, ale nie miałam ani dwudziestu godzin tygodniowo, ani gotówki na trenera, ani cierpliwości do przebijania się przez podręczniki Andy’ego Coggana po angielsku.

To tekst dla amatora. Osoby trenującej 4–8 godzin tygodniowo, która chce się rozwijać, ale nie chce się wypalić ani robić głupstw, które kosztują sezon.

Po co plan treningowy

Amator bez planu jeździ tak: w sobotę długi wyjazd z grupką (zawsze w tempie najszybszego kolegi), w środku tygodnia jedna wjazdówka na lokalną górę, bo „akurat była pogoda”, w niedzielę lekka jazda z postojem na kawę. Trzy jednostki. Wszystkie w okolicach Z3 (76–90 procent FTP). Po sezonie progres minimalny, zmęczenie kumuluje się tygodniami.

Amator z planem jeździ tak: poniedziałek wolny, wtorek interwały VO2max 5×3 min, środa Z2 90 min, czwartek wolny lub regeneracja Z1 45 min, piątek interwały na 88–94 procent FTP (2×20 min), sobota długa Z2 3 h, niedziela odpoczynek. Też trzy, cztery jednostki, ale każda ma cel i intensywność dobraną do dnia. Po sezonie FTP w górę o 15–25 W, czas na lokalnej pętli krótszy o 4–6 minut, zmęczenie zarządzane.

Różnica nie polega na ilości godzin. Często plan zabiera tyle samo czasu, co chaotyczna jazda. Różnica polega na tym, że każda jednostka ma cel fizjologiczny, a nie „bo akurat była pogoda i kumple jechali”.

Strefy tętna, jak je wyznaczyć i po co

Pierwsze narzędzie, którego potrzebuje amator, to monitor tętna i policzone strefy. Bez tego trenujesz na czuja, a czucie kłamie. W moim wypadku „luźne tempo” przez lata było w rzeczywistości Z3, a „mocne wjazdy” na progu Z5. Strefy ustawiają się raz, korzystasz przez sezon.

Najprościej: weź wzór Tanaki, czyli HRmax = 208 − 0,7 × wiek. Dla 38-latki: 208 − 26,6 = 181 ud./min. Wzór 220 minus wiek to relikt lat 70., zaniża HRmax u młodych i zawyża u starszych. Tanaka jest dokładniejszy o 6–10 uderzeń.

Pięć stref tętna (uproszczona wersja, procent HRmax):

  • Z1 (regeneracja czynna): 60–70 procent HRmax. Rozjeżdżanie, odpoczynek czynny. Powinieneś móc swobodnie rozmawiać pełnymi zdaniami.
  • Z2 (wytrzymałość): 70–83 procent HRmax. Baza tlenowa, najważniejsza strefa amatora. Rozmawiasz pełnymi zdaniami, ale z wysiłkiem; pot pojawia się po 20–30 min.
  • Z3 (tempo): 83–90 procent HRmax. Strefa „środka”, czujesz wysiłek, mówisz krótkimi zdaniami. Tu właśnie utyka większość amatorów.
  • Z4 (próg): 90–94 procent HRmax. Okolice progu mleczanowego, zdania urywane.
  • Z5 (VO2max i wyżej): 94–100 procent HRmax. Pojedyncze słowa, maksymalnie 5–10 min łącznie w jednostce.

Sprzęt: zegarek z optycznym pomiarem na nadgarstku (Garmin Forerunner, Edge, Wahoo Elemnt) działa OK do Z3, w Z4–Z5 zaczyna kłamać. Pas piersiowy (Polar H10, Garmin HRM-Pro) to najtańszy sposób, żeby strefy odpowiadały rzeczywistości. Różnica w cenie 250–400 zł, dokładność na poziomie laboratoryjnym. Po piętnastu latach z optyką na zegarku przeszłam na pas i już do niego nie wracam.

Strefy z tętna mają jedną wadę: opóźnienie. Tętno reaguje 30–60 sekund po zmianie intensywności. Przy krótkich interwałach VO2max (3–5 min) nie nadąża za rzeczywistym wysiłkiem. Dlatego od pewnego momentu amatorzy przesiadają się na pomiar mocy.

FTP, czyli moc progowa

FTP (Functional Threshold Power) to teoretyczna moc, jaką jesteś w stanie utrzymać przez godzinę z maksymalnym wysiłkiem. W praktyce: liczba w watach, na której opierasz wszystkie strefy mocy. Jeśli twoja FTP to 220 W, twoja Z2 to 121–165 W, a strefa interwałów submax (88–94 procent FTP) to 194–207 W. Konkret, nie czucie.

Pomiar mocy daje dwie rzeczy, których tętno nie da:

  • Natychmiastowa odpowiedź. Moc zmienia się w sekundach, a nie w minutach jak tętno.
  • Powtarzalność. 200 W to zawsze 200 W, niezależnie od tego, czy się stresujesz, jest gorąco, słabo spałeś.

FTP test, protokół 20-minutowy (klasyk Allena i Coggana):

  1. Rozgrzewka 15 min: 5 min Z2, 3 razy 1 min nabieg na Z4, 3 min Z1.
  2. 5 min na maksimum (rozwala układ tlenowy, żeby 20-minutowy test nie był zafałszowany).
  3. 10 min lekko Z1–Z2.
  4. 20 min na maksimum, jakie da się utrzymać równo.
  5. Wynik średniej mocy z 20 min razy 0,95 = FTP.

Drugi popularny protokół to ramp test (Zwift, Wahoo SYSTM): zaczynasz od około 100 W, co minutę +20 W, jedziesz aż padniesz. FTP = 75 procent mocy ostatniej pełnej minuty. Krótszy (15–20 min zamiast 60), mniej psychicznie wykończający, ale daje wyniki o 5–8 procent niższe niż test 20-minutowy. Co miesza, jeśli mieszasz protokoły. Wybierz jeden i się trzymaj.

FTP test powtarzaj co 6–8 tygodni. Dopóki rośnie, plan działa. Kiedy zatrzyma się na trzech testach z rzędu, czas zmienić bodziec (więcej VO2max, mniej interwałów submax, więcej Z2). Więcej szczegółów o samym FTP rozpisałam w osobnym tekście: FTP w kolarstwie, co to znaczy i jak go testować.

Sprzęt: pomiar mocy zaczyna się od około 1500 zł (jednostronny pedał Favero Assioma Uno) do około 3500 zł (dwustronne pedały Assioma Duo lub korba 4iiii Precision). Trenażery interaktywne (Wahoo Kickr Core, Tacx Neo) mają wbudowany pomiar mocy w cenie sprzętu. To często najtańszy sposób wejścia w trening na watt. Mój pierwszy power meter to były pedały Assioma Uno (1500 zł), kupione używane na OLX po czterech sezonach na czuja. Zmieniły wszystko.

Rowery stacjonarne do treningu indoor w sali fitness

Strefa 2, najważniejsza strefa amatora

Z2 (zone 2, baza tlenowa, 55–75 procent FTP albo 70–83 procent HRmax) to strefa, w której amator powinien spędzać 60–80 procent czasu na rowerze. I jest jednocześnie strefą, której wszyscy unikają, bo jest nudna. Czujesz, że „mógłbyś więcej”. Mógłbyś. Ale wtedy to nie będzie Z2.

Co Z2 robi z ciałem, czego nie robi nic innego:

  • Buduje gęstość mitochondriów we włóknach typu I (wolnokurczliwych). 12–16 tygodni regularnego Z2 daje 15–20 procent wzrostu objętości mitochondrialnej. Mitochondria to twoje silniki spalania tłuszczów.
  • Zwiększa kapilaryzację mięśni. Więcej naczyń włosowatych = lepsza dostawa tlenu.
  • Uczy ciało wykorzystywać tłuszcz jako paliwo. Krytyczna adaptacja dla wytrzymałości na ponad 4 godziny.
  • Pozwala robić objętość bez przemęczania układu nerwowego. Możesz jechać czterogodzinną Z2 i nazajutrz mieć siłę na interwały.

Minimalna długość sesji Z2 dla efektu mitochondrialnego to 60 minut. Optymalna 90–180 minut. Zawodowcy jeżdżą 4–6 godzin Z2 codziennie poza okresem startowym. Tadej Pogačar, Jonas Vingegaard, podium Tour de France. To brzmi nudno i jest nudne. Ale to dlatego oni w finale wyścigu mają jeszcze paliwo, a amator jadący na czuja wisi na ostatnim kole grupki po 90 minutach.

Test, czy faktycznie jesteś w Z2: powinieneś móc rozmawiać pełnymi zdaniami. Nie pojedynczymi słowami, nie krótkimi „aha”. Pełne zdania. Jeśli musisz urywać, jesteś w Z3 i właśnie wpadasz w pułapkę szarej strefy. To zakres, w którym amator spędza najwięcej czasu i z którego najmniej się rozwija.

Jak nauczyć się Z2: pierwszy miesiąc jeździj z zegarkiem cały czas na ekranie. Każdy raz, gdy tętno przekracza górną granicę Z2, schodzisz z mocy. Po 4–6 tygodniach instynkt sam się ustawi i będziesz czuć Z2 w nogach. Pierwsze 3 tygodnie są frustrujące, bo koledzy z grupki zostawiają cię na każdej górce. Ale po sezonie konsekwentnego Z2 to ty zostajesz na nich w czwartej godzinie.

Trening interwałowy: VO2max, sub-próg, próg

Pozostałe 20 procent objętości to interwały. Twardy bodziec, który podnosi sufit. Trzy główne typy, każdy ma swoją rolę:

Interwały sub-progowe (88–94 procent FTP, 75–85 procent HRmax). Najlepszy stosunek bodźca do zmęczenia dla amatora z ograniczonym czasem. Klasyczny protokół: 2×20 min sub-progu z 5 min Z1 między. Lub 3×15 min z 5 min przerwą. Czujesz wysiłek, ale dasz radę utrzymać. Trening sub-progowy rozwija próg, ekonomię ruchu i wytrzymałość mięśniową razem. Wada: nie podnosi sufitu VO2max i może maskować potrzebę prawdziwych Z2 (utykasz w szarej strefie wyżej).

Próg (96–105 procent FTP, 90–94 procent HRmax). Trening na progu mleczanowym. Klasyk: 4×8 min na FTP z 4 min Z1 przerwą. Lub 2×20 min na 95 procent FTP. Rozwija dokładnie próg mleczanowy, czyli moc, jaką utrzymasz długo bez nagłego skoku zmęczenia. O samym progu mleczanowym pisałam tu: Próg mleczanowy w kolarstwie.

VO2max (106–120 procent FTP, 94–100 procent HRmax). Najtwardszy bodziec, podnosi sufit aerobowy. Klasyczne protokoły:

  • 5×3 min na 110 procent FTP z 3 min Z1 przerwą, na start.
  • 5×4 min na 108 procent FTP z 4 min Z1, gdy 3-minutowe pójdą za łatwo (po 4–6 sesjach).
  • 6×5 min na 105 procent FTP z 4 min Z1, wersja zaawansowana.

VO2max boli i nie da się tego inaczej napisać. Ale daje największe zmiany w 4–6 tygodni. Moja FTP po pierwszym sześciotygodniowym bloku VO2max poszła z 195 do 218 W. Zasada: maksymalnie 1–2 sesje VO2max tygodniowo. Trzecia psuje regenerację i zaczynasz się cofać.

Czwarty typ to SIT (sprint interval training). 30 sekund na maksimum, 4 min Z1, sześć do ośmiu powtórzeń. Krótki bodziec neuromięśniowy, rozwija moc szczytową. Świetny w okresie przedstartowym (3–4 tygodnie przed zawodami).

Plan treningowy 12 tygodni dla amatora 4–8 h/tydzień

Najprostszy plan, który działa, opiera się na trzech zasadach:

  • Polaryzacja 80/20. 80 procent objętości w Z1–Z2, 20 procent w Z4–Z5. Z3 minimalnie.
  • Progresja 3 plus 1. Trzy tygodnie rosnącej objętości, jeden tydzień regeneracji (objętość minus 40 procent).
  • Jedna jednostka VO2max plus jedna na progu albo pod-progu tygodniowo. Nie więcej.

Przykładowy tydzień (4 jednostki, około 7 godzin):

  • Poniedziałek: wolny lub Z1 30–45 min regeneracja.
  • Wtorek: VO2max, np. 5×3 min na 110 procent FTP z 3 min Z1, plus rozgrzewka 20 min Z1–Z2 i rozjeżdżanie 10 min Z1. Razem 75 min.
  • Środa: Z2 90 min, stała moc 65–72 procent FTP.
  • Czwartek: wolny lub Z1 45 min.
  • Piątek: sub-próg, 2×20 min na 90 procent FTP z 5 min Z1 przerwą. Razem 90 min.
  • Sobota: długa Z2 3–4 godziny, jedna góra w Z3, jeśli jest po drodze.
  • Niedziela: wolna.

Cykl 12 tygodni dzielimy na bloki:

  • Tydzień 1–3, budowa bazy. Głównie Z2, jedna jednostka sub-progowa tygodniowo, brak VO2max.
  • Tydzień 4, regeneracja. Objętość minus 40 procent, brak interwałów.
  • Tydzień 5–7, faza progu. Sub-próg dwa razy w tygodniu, próg raz, FTP test pod koniec.
  • Tydzień 8, regeneracja.
  • Tydzień 9–11, faza VO2max. VO2max raz w tygodniu, próg raz w tygodniu, długa Z2 w sobotę.
  • Tydzień 12, tapering plus FTP test. Objętość minus 50 procent, jedna sesja VO2max otwierająca tydzień, test pod koniec.

Po 12 tygodniach: powtórz cykl z FTP od nowa, albo zrób 2–3 tygodnie czystej Z2 jako reset.

Krytyczna uwaga: nie kopiuj planów zawodowców. UAE Team Emirates trenuje 25–30 godzin tygodniowo, robi 1000–2000 km na obozie i ma sztab fizjoterapeutów do regeneracji. Amator robi 6–8 h, regeneruje się sam, chodzi do pracy w poniedziałek. Plan zawodowca nałożony na życie amatora kończy się przemęczeniem w trzy tygodnie. Pisałam o tym szerzej tu: Dlaczego amator nie może kopiować treningów zawodowców.

Trening siłowy poza rowerem

Drugi rok po przejściu na trening z planem dodałam siłownię. Robiłam dwa razy w tygodniu, 45 minut, kompleksowo: tylko ćwiczenia wielostawowe. Po sezonie zauważyłam dwie rzeczy: koniec bólów krzyża po trzygodzinnych wjazdach i wyraźnie lepsze sprinty na płaskim. Trzecia rzecz, pewność siebie na technicznych zjazdach, bo plecy i core wreszcie trzymały pozycję.

Co konkretnie robić. Minimalny zestaw dla kolarza amatora, dwa razy w tygodniu po 45–60 min:

  • Przysiady ze sztangą: 4×5 powtórzeń, ciężar 60–80 procent maksymalnego (1RM). Najważniejsze ćwiczenie dla kolarza, rozwija masę mięśniową ud (czworogłowy, pośladkowy).
  • Martwy ciąg klasyczny lub rumuński: 4×5–8 powtórzeń. Tylne łańcuchy: dwugłowy uda, pośladkowy, prostowniki grzbietu. Zapobiega bólom krzyża.
  • Hip thrust (mostek biodrowy): 3×10 powtórzeń. Izolacja pośladka, którego kolarze chronicznie nie aktywują.
  • Plank i side plank: 3×60 sekund każdy. Stabilizacja core, krytyczna do trzymania pozycji aero.
  • Wykroki ze sztangą: 3×8 na nogę. Praca jednostronna, znika asymetria między nogami.

Okres na siłownię to jesień i zima (październik–luty), kiedy objętość na rowerze jest niższa. W sezonie startowym (marzec–wrzesień) redukcja do raz w tygodniu na podtrzymanie. Siłownia w pełnym wymiarze zabija nogi do interwałów.

Mit „kolarka nie powinna podnosić ciężarów, bo będzie pakowana” obalono w sportowej fizjologii dawno temu. Przy dwóch sesjach 45–60 min tygodniowo i normalnej diecie hipertrofia jest minimalna, a przyrost mocy maksymalnej o 8–15 procent w sezonie jest udokumentowany w dziesiątkach badań.

Regeneracja, sen, odżywianie

Trening to tylko bodziec. Adaptacja dzieje się w czasie regeneracji: w nocy, między jednostkami, w dni odpoczynku. Amator, który trenuje twardo, ale ścina sen do 6 godzin i je byle co, nie zaadaptuje się. Bodźce się sumują, a regeneracja nie nadąża. Po 6–8 tygodniach: przemęczenie, bezsenność, spadek HRV, brak motywacji.

Sen. 7–9 godzin, pierwsze 1,5–2 h to sen głęboki, w którym wydziela się hormon wzrostu (GH) odpowiedzialny za odbudowę mięśni. Spanie do 6 h obniża GH o 20–30 procent. Po pełnym dniu interwałów plus 5,5 h snu nazajutrz HRV (zmienność rytmu serca) jest niższa o 15–20 procent, co jest sygnałem, że ciało nie zaadaptowało bodźca. Jeśli twój zegarek mierzy HRV (Garmin Body Battery, Whoop, Oura), to jeden z najlepszych wskaźników, czy plan działa, czy się przebijasz przez przemęczenie.

Odżywianie. Przy 6–8 godzinach treningu tygodniowo zapotrzebowanie kaloryczne to BMR plus 400–700 kcal w dniu treningowym. Konkrety:

  • Węglowodany: 5–7 g na kg masy ciała dziennie (dla 65-kilogramowej osoby: 325–455 g). Kolarstwo łączy wysiłek tlenowy i glikolityczny, węglowodany są paliwem.
  • Białko: 1,6–2,0 g na kg masy ciała dziennie (dla 65 kg: 104–130 g). Odbudowa mięśni po obciążeniu.
  • Tłuszcze: 0,8–1,2 g na kg, głównie z ryb, oliwek, orzechów.
  • Nawodnienie: 30–40 ml na kg masy ciała dziennie plus 500–750 ml na godzinę podczas jazdy w cieple.

Najczęstszy błąd amatora to niedojadanie w dni długich jazd. Wracasz z czterogodzinnego rajdu, jesz lekki obiad „bo nie chcę przytyć”, w nocy słabo śpisz, nazajutrz interwały nie wchodzą. Dzień długiej jazdy = dzień najwyższego dziennego zapotrzebowania. Jedz proporcjonalnie do wysiłku.

Regeneracja czynna. Z1 30–45 min nazajutrz po twardej jednostce przyspiesza usuwanie metabolitów lepiej niż całkowity odpoczynek. Spacer, joga, lekka rolka, wszystko poniżej 60 procent HRmax pomaga.

Najczęstsze błędy amatora

Po dziewiętnastu latach na rowerze i wielu rozmowach z innymi amatorami lista błędów się powtarza:

  • Zbyt intensywnie cały czas. Wszystko w Z3, nigdy w Z2 ani w prawdziwych interwałach. To szara strefa, która wykańcza, ale nie rozwija.
  • Brak progresji. Te same 30 km tym samym tempem co tydzień przez sezon. Plan musi rosnąć: dłuższe Z2, krótsze przerwy w interwałach, więcej powtórzeń.
  • Brak prawdziwego odpoczynku. „Dzień regeneracji” w Z2 zamiast Z1. Z2 to bodziec aerobowy, nie regeneracja.
  • Kopiowanie zawodowców. Opisałam wyżej, link tutaj: jak nie kopiować planów zawodowych.
  • Pomijanie treningu siłowego. Osiem sesji siłowni w sezonie zimowym daje więcej niż 50 godzin dodatkowej Z2 do tego samego planu.
  • Strefy z czuja. Bez FTP testu i bez monitora tętna nie wiesz, w jakiej strefie jesteś. Najprostszy upgrade: kup pas piersiowy (250 zł) i policz strefy z Tanaki.
  • Lekceważenie snu. Deficyt 1 h przez tydzień to 7 h niedoboru regeneracji. Adaptacja nie zachodzi.
  • Brak FTP testu co 6–8 tygodni. Strefy ustawione na podstawie testu sprzed roku przestają mieć sens po pierwszych poprawach.
  • Trenowanie w grupkach z silniejszymi kolegami. Każdy weekend w Z3–Z4 zamiast w Z2. Czasem grupka, czasem solo z planem.
  • Brak periodyzacji. Cały rok te same intensywności. Sezon ma fazy: baza (zima), budowa (wiosna), start (lato), przejście (jesień).

Jeśli zaczynasz przygodę z planowanym treningiem, polecam też przewodnik Rower gravel, co to jest i jak wybrać (jeśli wahasz się między szosą a gravelem do treningu) oraz Rower MTB, pełny przewodnik 2026.

Często zadawane pytania