Mocny core na rowerze: ćwiczenia i ból pleców

· · 8 min czytania
ból pleców podczas jazdy na rowerze

Jeździsz po górach i po trzech godzinach zaczyna Ci drętwieć stopa albo boli krzyż? Albo może na trenażerze utrzymujesz moc dopóki tułów nie zacznie „pływać” i spadasz z kadencji? W obu przypadkach problem leży w tym samym miejscu – w centralnym usztywnieniu tułowia, czyli w codziennym żargonie: w core. Kolarze traktują go zwykle po macoszemu, bo „na rowerze pracują nogi”. Tylko że nogi mają punkt zaczepienia w biodrach, a biodra w tułowiu. Jeśli tułów nie jest sztywny, część mocy, którą generujesz, rozprasza się, zanim trafi na pedał. Poniżej pokażę Ci, jak to wygląda w praktyce, które ćwiczenia faktycznie poprawiają przenoszenie mocy i co zrobić, gdy kręgosłup lędźwiowy zaczyna dawać sygnały, że ma dość.

Do czego kolarzowi core

Większość osób, słysząc „core”, wyobraża sobie brzuch, który ma się zginać – skłony, brzuszki, nożyce. Tymczasem funkcja mięśni tułowia w jeździe na rowerze jest dokładnie odwrotna. Stuart McGill w swoim przeglądzie w Strength and Conditioning Journal z 2010 roku opisuje mięśnie tułowia jako układ usztywniający tors i zapobiegający ruchowi. To nie jest maszyna do skręcania i zginania, tylko gorset, który ma utrzymać kręgosłup w stabilnej pozycji pod obciążeniem. Dzięki temu usztywnieniu moc generowana w biodrach przenosi się skuteczniej na pedały. Im mniej niepotrzebnego ruchu w odcinku lędźwiowym, tym więcej energii trafia w napęd.

Z tej funkcji wynika bezpośrednia konsekwencja dla treningu: na rowerze core pracuje izometrycznie. Nie ma tu wielokrotnego zginania ani skręcania – jest utrzymanie pozycji przez kilkadziesiąt minut, często w pochyleniu do przodu. Dlatego ćwiczenia, które robisz w domu, też powinny opierać się na utrzymaniu pozycji pod obciążeniem, a nie na liczbie powtórzeń. Liczy się czas, w którym jesteś w stanie utrzymać prawidłowe ustawienie miednicy i kręgosłupa, nie na to, ile razy zdołasz się zgiąć. W praktyce oznacza to, że krótka deska z pełną kontrolą techniczną daje więcej niż minutowy zapas, podczas którego pozycja się sypie.

Cztery ćwiczenia i błędy, które przy nich widzę

W swojej pracy z kolarzami korzystam z czterech ćwiczeń, które sprawdzają się lepiej niż reszta. Każde z nich wymaga jednak precyzyjnego wykonania, a błędy powtarzają się tak samo u początkujących, jak u zaawansowanych.

Deska (plank). Daje kolarzowi przede wszystkim naukę ustawienia miednicy – podciągnięcie jej do przodu (posterior tilt) i napięcie całego przodu tułowia. Najczęstszy błąd: opadnięcie bioder w dół, gdy mięśnie się męczą. Wtedy zamiast pracować nad stabilnością, przenosisz ciężar na odcinek lędźwiowy, który zaczyna się przeprostowywać. Zasada: kończysz deskę w momencie, gdy czujesz, że pozycja zaczyna Ci uciekać, a nie gdy stoper wybije minutę. Dla większości kolarzy 30-40 sekund w dobrej pozycji to wystarczający bodziec.

Podpór bokiem. Wzmacnia skośne i poprzeczny brzucha, czyli mięśnie odpowiedzialne za rotacyjne usztywnienie tułowia – potrzebne, gdy ciągniesz kierownicę na podjeździe albo utrzymujesz rower w ciasnym zakręcie. Błąd: odwracanie głowy w bok albo opadanie biodra w stronę podłoża. Ustawiasz się w linii prostej od kostek do barku i trzymasz tak długo, jak długo ta linia jest prosta.

Dead bug. To ćwiczenie uczy koordynacji między ruchami kończyn a stabilnością tułowia – dokładnie tego, co dzieje się na rowerze, gdy pedałujesz w stójce albo pokonujesz nierówności. Błąd: odrywanie odcinka lędźwiowego od podłogi podczas opuszczania nogi. Jeśli czujesz, że plecy „pracują”, zwolnij tempo albo skróć zakres ruchu. Liczy się kontakt kręgosłupa z podłożem, nie głębokość wyciągnięcia nogi.

Wyprost na piłce (back extension na piłce szwajcarskiej). Wzmacnia prostowniki grzbietu, które utrzymują Cię w pozycji pochylonej na rowerze. Błąd: przeprost w odcinku lędźwiowym na górze ruchu, czyli odchylanie się głębiej, niż pozwala na to naturalna ruchomość. W górnym położeniu tułów ma być w jednej linii, bez załamywania w pasie. Powtórzeń robisz 10-12, a nie 30.

We wszystkich tych ćwiczeniach jakość pozycji decyduje o efekcie. Wydłużanie czasu deski do dwóch minut, gdy pozycja sypie się już po czterdziestu sekundach, nie wnosi niczego poza ryzykiem przeciążenia lędźwi.

Dlaczego brzuszki są złym wyborem dla kolarza

Brzuszki, czyli wielokrotne zginanie kręgosłupa w odcinku piersiowo-lędźwiowym, to ruch, który ma niewiele wspólnego z tym, co dzieje się na rowerze. Spędzasz godziny w pozycji pochylonej do przodu – kręgosłup jest już wygięty, a mięśnie prostowników pracują izometrycznie, żeby utrzymać tę pozycję. Gdy po zjeździe z roweru robisz brzuszki, dodajesz do tego zgięcia jeszcze większe zgięcie, i to pod obciążeniem. To nie jest funkcjonalny wzorzec dla kolarza – to przeciążenie tych samych struktur, które już pracowały na rowerze.

Z mechanicznego punktu widzenia wielokrotne zginanie kręgosłupa pod obciążeniem zwiększa nacisk na krążki międzykręgowe, szczególnie w odcinku lędźwiowym. Badania McGilla pokazują, że powtarzalne zginanie pod obciążeniem jest jednym z głównych mechanizmów prowadzących do degeneracji krążków. Nie mówię, że jedno opuszczenie i podniesienie tułowia z podłogi Cię uszkodzi, ale jeśli robisz to regularnie, a do tego dochodzi kilka godzin w pochyleniu na rowerze, bilans obciążenia dla kręgosłupa jest niekorzystny.

Zamiast brzuszków wracasz do ćwiczeń, które utrzymują kręgosłup w neutralnej pozycji – deska, dead bug, podpór bokiem. To one wzmacniają funkcję stabilizacyjną, której naprawdę potrzebujesz, zamiast dokładać ruch, którego na rowerze nie ma.

Ból krzyża u kolarza: od czego zacząć

Gdy przychodzi do mnie kolarz z bólem w odcinku lędźwiowym, kolejność działania jest zawsze taka sama: najpierw ustawienie roweru, potem ruchomość bioder, dopiero na końcu wzmacnianie core. Ta kolejność nie jest przypadkowa.

Zaczynam od pozycji na rowerze, bo najczęstszym źródłem bólu jest źle dobrana wysokość siodełka albo jego przesunięcie w przód/tył. Za niskie siodełko zmusza miednicę do nadmiernego pochylenia, a za daleko wysunięte do przodu przenosi ciężar na ręce i odcinek lędźwiowy. Jeśli pozycja jest zła, żadne ćwiczenia tego nie skompensują. Następnie sprawdzam ruchomość stawów biodrowych. Ograniczona ruchomość w biodrze – szczególnie zgięcia i rotacji wewnętrznej – przenosi kompensację na odcinek lędźwiowy. Gdy biodro nie może się swobodnie obrócić, kręgosłup zaczyna pracować za nie. Dopiero gdy pozycja i ruchomość są poprawione, wzmacniamy core.

Marsden i Schwellnus w swoim przeglądzie w International SportMed Journal z 2010 roku opisali epidemiologię bólu krzyża u kolarzy i wskazali na niewielką liczbę badań w tym obszarze. Autorzy zwracają uwagę, że czynniki ryzyka są słabo udokumentowane, ale w praktyce widzę, że największe znaczenie mają właśnie geometria roweru, ograniczona ruchomość biodrowa i słaba kontrola sensomotoryczna tułowia, którą Borghuis, Hof i Lemmink opisali w Sports Medicine z 2008 roku jako kluczową dla stabilności.

Są też sygnały, przy których nie kombinujesz sam, tylko idziesz do specjalisty. Ból promieniujący do nogi, drętwienie w stopie lub palcach, ból, który nie ustępuje po zejściu z roweru – to nie jest kwestia „słabego core”, tylko potencjalnego ucisku na korzeń nerwowy. W takiej sytuacji ćwiczenia mogą pogłębić problem, zamiast go rozwiązać.

Jak to wpleść w tydzień

Sesje core nie muszą być długie, żeby działały. Wystarczy 10-15 minut trzy razy w tygodniu, ale w takich dniach, żeby nie kolidowały z ciężkimi jednostkami na rowerze. Najlepiej umieścić je w dni łatwe treningowo lub w porze, gdy nie masz zaplanowanego mocnego interwału w ciągu najbliższych kilku godzin. Jeśli robisz interwały na trenażerze, a potem od razu deski, mięśnie tułowia są już zmęczone i jakość ćwiczeń spada. Lepiej zrobić sesję core rano w dzień wolny od jazdy albo po krótkim, lekkim treningu regeneracyjnym.

Krótko i regularnie wygrywa z długo i rzadko. Trzy razy w tygodniu po 10 minut przynoszą więcej niż jedna godzina w sobotę, bo chodzi o wyrobienie nawyku utrzymywania napięcia, a nie o jednorazowe zmęczenie mięśni. W mojej praktyce dodanie do tego kilku minut rozciągania zgięcia biodrowego i rotacji wewnętrznej daje kolarzom zwykle więcej niż kolejne minuty deski. Ograniczona ruchomość w biodrze przenosi kompensację na odcinek lędźwiowy – gdy poprawisz zakres ruchu w biodrze, kręgosłup przestaje być skrajnym ogniwem łańcucha i ból często znika sam, bez dodatkowego wzmacniania. To nie znaczy, że core jest niepotrzebny – znaczy, że w hierarchii działań ruchomość stoi przed stabilnością.

Źródła

  • McGill S. Core Training: Evidence Translating to Better Performance and Injury Prevention. Strength and Conditioning Journal. 2010;32(3):33-46.
  • Marsden M, Schwellnus M. Lower back pain in cyclists: a review of epidemiology, pathomechanics and risk factors. International SportMed Journal. 2010;11:216-225.
  • Borghuis J, Hof AL, Lemmink KA. The importance of sensory-motor control in providing core stability. Sports Medicine. 2008;38(11):893-916.